Pudełko przypomnienia

Porządkując ostatnio swoje kosmetyki i biżuterię i widząc ilość rzeczy czekających na użycie przyszedł mi do głowy pewien pomysł.

PUDEŁKA, PUDEŁKA!

Często w poradnikach dotyczących sprzątania można znaleźć temat pudełek: czy ktoś z Was pamięta Antheę Turner i jej wypowiadane z pełnym zaangażowaniem „boxes, boxes!”? Albo czytał Marie Kondo, która w wielu miejscach doradza korzystanie z pudełek? U nich i w wielu poradnikach czy blogach pudełka to niezbędny atrybut sprzątania i przechowywania rzeczy. I dobrze, nie mam nic do tego, ale chcę Wam zaproponować coś nieco odmiennego.

CO ZROBIĆ?

Weź pudełko, koszyk lub inny pojemnik i wrzucaj do niego w czasie porządków wszystko to, co masz wrażenie, że użyjesz kiedyś, w bliższej niekreślonej przyszłości. Sprzątając kosmetyczkę – wrzuć do pudełka połowę szminki, której nie możesz zużyć do końca, albo resztkę perfum. Sprzątając szkatułkę z biżuterią – wrzuć naszyjnik, który miałaś na sobie raz i to dawno temu. Takie pudełko przypomnienia rzeczy, które musisz zużyć – lub się ich pozbyć.

Schowane z powrotem na swoje miejsce na pewno znikną tam na długie miesiące, warto mieć je pod ręką, żeby co rano do nich zajrzeć i zdecydować – czy dziś jest ten dzień, kiedy ich użyję? Jeśli po np. miesiącu nadal będą tam leżały, będzie to dla Ciebie jasna odpowiedź to na pytanie.

I CO DALEJ?

Określ dokładnie czas, jaki dajesz tym rzeczom, zaglądaj do pudełka codziennie, zużywaj to, co da się użyć, a wobec reszty rzeczy po miesiącu bądź szczera. Użyłaś? Jeśli nie to znak, że czas się ich pozbyć.

To jak, zaczynamy? Ja swoje już mam, a nim: 3 próbki perfum, resztka kremu do rąk, 2 pomadki, puder i kilka sztuk biżuterii, i zaczynam odliczać miesiąc!