Wskazówki

O nieużywanych rzeczach

Uwielbiam sprzątać. Sprawia mi to wielką frajdę gdy widzę, jak czyjeś mieszkanie zdominowane przez przedmioty przeobraża się w miejsce zaaranżowane w uporządkowany, przytulny sposób.

Lubię pomagać w pozbywaniu się rzeczy, które są zbędne. Chętnie podpowiadam co i gdzie można oddać, co można sprzedać, a co powinno się już wyrzucić. Wiem o co zapytać, żeby ułatwić podjęcie decyzji o zostawieniu w szafie sukienki, co podpowiedzieć przy pozbywaniu się rzeczy z kuchni, i wiem gdzie oddać nieużywane rzeczy z piwnicy. I każdy ten moment wywołuje u mnie na twarzy uśmiech.

Nie tylko na mojej oczywiście! Osoby z którymi robię porządki też nie mogą się nadziwić, ile miejsca nagle zyskały, i jak dużo miały niepotrzebnych rzeczy!

Ale jest taki jeden moment, w czasie którego robi mi się smutno. Z resztą – nie tylko mi.

Co do tego doprowadza?

Nieużywane rzeczy.

Nienoszone ubrania, nigdy nie użyta szminka, perfumy, torebka.

Rzeczy, które zostały stworzone do tego, by ich używać i z nich korzystać. By sprawiać radość, by być użyteczne. Nikt nie produkuje rzeczy po to, by leżały w szufladzie.

Ale wiecie co? Ja doskonale znam powody, dlaczego tak się dzieje. Been there, done that, jak mówią.

Jak miałam kilka lat uwielbiałam naklejki. Miałam na nie specjalne pudełko, gdzie ułożone rozmiarami leżały i czekały, aż je gdzieś przykleję. Czego tam nie było! Puchate krowy. Błyszczące motyle. Nawet jednorazowe kolczyki! I wiecie co? One tak leżały i leżały. Bałam się ich użyć, żeby nie zużyć. Bo raz przyklejona naklejka musi tam właśnie zostać, nie mogę jej przykleić gdzie indziej. W efekcie po kilku latach klej pod nimi wysechł i nadawały się niestety tylko na śmietnik.

Jak byłam nieco starsza, dostałam perfumy o których bardzo długo marzyłam. Nie było mnie na nie stać, więc szalenie ucieszyłam się, gdy znalazłam je pod choinką. Oj Mikołaj wiedział co sprawi mi radość! Dbałam o nie bardzo. Trzymałam w pudełku, używałam tylko na specjalne okazje. Jaki był efekt? Pewnego dnia gdy ich użyłam poczułam, że zapach jest nieco inny, potem okazało się też, że straciły swoją trwałość. Atomizer się nieco zepsuł, wilgoć uszkodziła butelkę i zaczęła odchodzić z niej farba. Wtedy zaczęłam żałować, że nie używałam ich po prostu codziennie.

Dlatego wiecie co? Używajcie tego, co macie. Każdy dzień jest dobrą okazją do użycia pięknej szminki, noszenia wyjątkowych ubrań. Te rzeczy w większości mają swoją datę przydatności do użycia, pamiętajcie o tym! Jak mówi Hideko Yamashita w książce Dan-sha-ri – „Przedmiot nieużywany traci swój sens”!