Bez kategorii

Jak sprzedawać ubrania na Remix?

Po porządkach w szafie często pozostajemy z dużą ilością ubrań, które chcemy sprzedać. Ubrań dobrej jakości, w bardzo dobrym stanie. Ale albo ich nie nosimy, bo rozmiar nie ten, kolor przestał nam się podobać lub w zasadzie sami nie wiemy co dana rzecz robi u nas w szafie.

Pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to wystawienie nieużywanych ubrań na sprzedaż przez internet – na OLX, Facebooku czy vinted (pisałam o nim tu).

Jeśli masz na to czas – wszystkie te metody mogą okazać się dobre. Pamiętaj jednak, że aby skutecznie sprzedawać ubrania, muszą być one uprasowane, trzeba im zrobić dobre zdjęcia, zamieścić ogłoszenie, potem udzielać odpowiedzi na pojawiające się pytania. To wszystko zajmuje czas, który być może masz ochotę przeznaczyć na coś innego. Co w takiej sytuacji zrobić?

Jest w internecie miejsce, przeznaczone do sprzedawania ubrań z drugiej ręki. To sklep REMIX. Różni się od innych miejsc tym, że to REMIX zajmuje się sprzedażą Twoich ubrań – od zrobienia zdjęć do wysłania kupującym. Jedyne Twoje zadanie to przesłanie ubrań do Remix.

Jednak zanim wyślesz im wszystko to, czego już nie nosisz, przeczytaj ten tekst.

Czy warto sprzedawać rzeczy na REMIX? Jak sprzedawać ubrania na REMIX?

 

Sprzedaż swoich ubrań łatwym zadaniem nie jest. Celowo nie piszę, że używanych – bo często sprzedawane są ubrania z metkami, więc nie noszone. Pisałam już o tym – w artykule „Jak sprzedawać używane ubrania” przytaczałam cytaty „okazało się, że mam mnóstwo ciuszków, które potrzebują nowego domu”;  „polecicie mi strony gdzie mogłabym sprzedać niepotrzebne ubrania?”

Z pomocą ma tu przyjść Remix – sklep internetowy z odzieżą z drugiej ręki, którego hasłem jest reuse reduce remix.

Sam fakt, że – jak podaje na stronie Remix – dziennie dodają 12 000 produktów każdego dnia świadczy o tym, że taka metoda kupna i sprzedaży cieszy się dużym zainteresowaniem.

 

Co zrobić, żeby zacząć sprzedawać na Remix?

Po pierwsze – oczywiście od zrobienia porządków w ubraniach.

Po drugie – trzeba tam założyć konto. To też raczej oczywista sprawa.

Po trzecie – trzeba zapoznać się z listą marek akceptowanych przez nich do sprzedaży. Katalog marek wraz z wyszukiwarką znajdziesz na tej stronie .

Po czwarte – wysłać do nich ubrania. I już.

 

Nie każde ubranie możesz do nich wysłać. Taka selekcja ma sens – dzięki temu kupujący znający daną markę wiedzą, czego mogą się spodziewać, a Remixowi łatwiej jest wycenić daną rzecz. Pamiętaj też, że samo wysłanie im ubrań nie jest jednoznaczne z tym, że je w Twoim imieniu sprzedadzą – musi jeszcze przejść etap selekcji.

Potem możesz przy pomocy kalkulatora oszacować swój zysk. Oszacować – bo nie wiadomo za jaką cenę ubranie zostanie sprzedane, i ile oczywiście zostanie sprzedane.

Przeprowadziłam przez Remix sprzedaż od początku do końca, i będę się w tym tekście posługiwać tymi przykładami.

 

Przygotowałam na sprzedaż kilkanaście ubrań. Różne – musztardowy sweter i zieloną sukienkę z HM, bluzkę z Zary i Stradivariusa. Ubrania te były skutkiem gruntownego przejrzenia szafy, o którym mam nadzieję kiedyś napisać.

Zarejestrowałam się na REMIX i zamówiłam REMIX BAG – czyli po prostu torbę, do której włożyć trzeba to, co chcemy sprzedać. Rada od REMIX – „Twoje ubrania i akcesoria powinny być czyste i bez śladów użytkowania. Nie powinny mieć plam, dziur i innych wad. Postępuj zgodnie z zasadą – jeśli mogę daną rzecz bez skrępowania oddać przyjaciółce lub przyjacielowi, to nadaje się ona również na sprzedaż w Remix. Szukamy modeli, które są aktualne, a najlepiej dopasowane do bieżącego sezonu. Odzież niesezonowa sprzedaje się wolniej. Nie przyjmujemy ubrań szytych na miarę.”

 

Wybierając REMIXBAG masz dwie opcje – bezpłatną: wysyłasz do nich ubrania np. w kartonie, oni to sortują, i rzeczy nieprzyjęte do sprzedania są poddawane recyklingowi i płatną 18.90 zł: to ta samo oni sortują rzeczy (jednak usługa premium ma priorytet), ale niezaakceptowane produkty są do Ciebie zwracane bez dodatkowych kosztów.

Wybrałam opcję premium, i na mój adres przyszedł nieduży list z wielką torbą na ubrania.

 

 

 

 

 

 

Pakując do torby ubrania sprawdziłam, ile mniej więcej mogę na sprzedaży zarobić.

 

I już na pierwszy rzut oka widać, że zysk ten nie jest zbyt wysoki, biorąc pod uwagę wartość np. sukienki CK. Z drugiej strony, bezskutecznie próbowałam sprzedać ją przez Vinted, grupę na Fb i w sklepie Bazar Miejski – więc bez żalu ląduje w remixbagu. Jeszcze niższy zysk zakładany jest przy sprzedaży spódnicy z H&M.

 

Łącznie do remixbagu trafiło 13 ubrań. Na podstawie dołączonego do torby listu przewozowego wezwała kuriera, który szybko i sprawnie odebrał paczkę.

 

Potem przez dość długi czas nie działo się nic. Wiedziałam, że paczka jest u odbiorcy od 7 maja, bo sprawdziłam to na stronie kuriera. Jednak informacja o tym, że zaczęli przetwarzać moje ubrania, dotarła do mnie po ponad dwóch tygodniach, 23 maja. Zgodnie z regulaminem Minimalny czas przetwarzania torby Remix Bag to 14 dni, a maksymalny 90, więc nie ma w tym nic dziwnego, jednakże dla mnie odebranie przesyłki i jej przetworzenie to są dwie różne rzeczy.

 

Po kolejnych ośmiu dniach 1 czerwca otrzymałam wiadomość o przetworzeniu mojej przesyłki. Wszystkie produkty zatwierdzone do sprzedaży zamieszczone były na moim koncie. Ze wszystkich ubrań wybrali tylko cztery sztuki, a reszta do mnie wróciła (numer przesyłki otrzymałam po kolejnym tygodniu). Trochę mało – ubrania nie były ani zniszczone ani niemodne. Widać jednak uznało, że to nie jest to, co się sprzeda, i stąd ta decyzja. Wiedziałam już, co zostało wybrane:

 

 

 

Miałam dwa dni na to, by zgłosić niedokładność w opisie, obniżyć lub zwiększyć o 30% cenę wywoławczą przesłanych produktów. Jak widać nie mogłam zejść poniżej ustalonej przez nich kwoty – ale to dobrze. Ceny ubrań na remix obniżają się każdego dnia, więc z im wyższego poziomu zaczną, tym większa szansa na wyższy zysk.

 

 

 

 

 

 

7 czerwca remix napisał mi, że niebawem produkty zostaną opublikowane. I to w zasadzie ostatnia wiadomość, jaką otrzymałam od remix. Codziennie zaglądałam na stronę, rzeczy ciągle były w sprzedaży. Po kilku dniach przestałam to tak pilnie śledzić.

 

Widziałam na koncie ile osób dodało produkt do ulubionych:

 

Po 6 tygodniach, 16 lipca otrzymałam informację o zakończeniu sprzedaży moich ubrań. Dwie rzeczy znalazły nabywczynię, a dwie – zgodnie z regulaminem sprzedaży – kupił ode mnie remix i może nimi dowolnie dysponować.

 

Zarobiłam na sprzedaży całe 38 zł. Nie jest to zawrotna kwota. Mogę teraz albo kupić za nią coś na remix, poprosić o przelew na konto, albo przeznaczyć na fundację SOS Wioski Dziecięce, z którą współpracują. 

 

Wybrałam tę trzecią opcję.

 

Rozumiem, że obsługa sklepu takiego jak Remix jest kosztowna. Odbieranie przesyłek i wybór ubrań, przygotowanie ich do sprzedaży, uprasowanie, sfotografowanie (każde ubranie ma cztery zdjęcia), odesłanie zajmuje dużo czasu. Dodatkowo, remix prowadzi intensywną kampanię promocyjną w internecie – po wejściu na ich stronę banery reklamowe wyświetlają się przez dość długi czas, a to też kosztuje.

 

Myślę, że dla kupujących Remix ma wiele zalet. Po pierwsze mają prawo do zwrotu (czego nie ma, jeśli kupujesz bezpośrednio). Dodatkowo,  po przeniesieniu do „bieżącego sezonu” ceny spadają o 5% każdego dnia dokładnie o godz. 15:00 – co dla kupującego może być plusem, o ile ktoś go nie ubiegnie, dla sprzedającego zaś lepiej, żeby ktoś kupił wcześniej, wiadomo.

 

Sam sklep jest dobrze skonstruowany – do dyspozycji filtry ułatwiające wyszukiwanie, obsługa klienta szybko odpowiada na pytania.

 

Mam jedna uwagę do zwrotów – na stronie jest wyraźnie napisane, że zwracać należy tylko w oryginalnym opakowaniu, co wg prawa nie powinno mieć miejsca.

 

Czy polecam Remix? To zależy od tego, czy chcesz zarobić, czy pozbyć się ubrań. Jeśli chcesz zarobić – najpierw spróbuj sprzedać ubrania samodzielnie. Skorzystaj z rad z artykułu, zrób ładne zdjęcia, wystaw na odpowiednich stronach. Jeśli jednak chcesz się po prostu pozbyć ubrań – wyślij je do Remix. To szybka i wygodna metoda, a i tak zarobisz więcej niż np. w skupie ubrań.

 

Ubrania, które trafiły do mnie z powrotem, oddałam bez żalu. Znalazły nową właścicielkę w 10 minut, i dwa dni później miały nowy dom.

 

Zdjęcie tytułowe: