Czemu nie chcecie mnie zaprosić?

Czemu, no czemu nie chcecie mnie do siebie zapraszać? To znaczy chcecie, ale macie tyle wymówek! Rozprawię się tu z nimi po kolei, co mam nadzieję ułatwi Ci odpowiedź na pytanie, czy warto mnie zaprosić (jasne, że warto!)

  1. DOBRZE, ALE NAJPIERW POSPRZĄTAM

Kojarzycie taką scenę serialu Rodzinka.pl, w której mama Natalia z lekkim obłędem w oczach odkurza, bo „ona tu będzie za 10 minut”. Kto? Pani od sprzątania!

Nie musisz sprzątać przed moim przyjściem. Po to przychodzę, żeby się z nim rozprawić! I odkurzanie nie jest na mojej liście priorytetów. Chodzi o takie uporządkowanie przestrzeni wokół Ciebie, żeby odkurzenie zajęło ci 5 minut – bo podłoga będzie tak pusta, jak to tylko możliwe. UWAGA – ja się nie boję kurzu, brudu i bałaganu! Jestem pogromcą kurzu, brud ucieka na mój widok, a bałagan rozstępuje się przede mną!

  1. CHCIAŁABYM, ALE SIĘ WSTYDZĘ.

Czego się wstydzisz? Bałaganu? Przeczytaj punkt pierwszy. Rzeczy, które trzymasz? Po to przychodzę, żeby pomóc Ci je ogarnąć. Ilości rzeczy, które masz? To też nie problem. Że trafimy na coś krępującego? Po pierwsze – ze mną jak na spowiedzi, nikt o niczym się nie dowie, po drugie – zawsze możesz powiedzieć „tu nie zaglądamy” (i wiem, że zajmiesz się tym sama po moim wyjściu, tak spodoba Ci się porządkowanie!), po trzecie – lepiej, żeby to mnie sąsiedzi zobaczyli wynoszącą jakieś śmieci a nie Ciebie.

  1. NIE MAM CZASU

Jasne, że go nie masz! To dlatego odwlekasz te porządki już któryś miesiąc (albo i rok!) z rzędu. A ze mną one idą nie dwa, nie trzy, ale cztery razy szybciej. Przy mnie nie ma przerw na kawę, które rozciągają się do dwóch godzin, przy mnie nie ma przerw a ulubiony serial, które kończą się odłożeniem sprzątania na następną sobotę, przy mnie nie ma przeglądania pudełka z pamiątkami po byłych chłopakach, tylko podjęcie decyzji czy nadal chcesz je przekładać z kąta w kąt, czy wolisz znaleźć na nie miejsce, albo się go pozbyć. Serio, posprzątanie piwnicy (gruntowne i z myciem podłóg zajmuje mi 5 godzin – dowód tu

  1. CO JA POTEM Z TYM WSZYSTKIM ZROBIĘ?

Ty nic. To jest moje zadanie. Pamiętaj – wyrzucam, oddaję lub sprzedaję w Twoim imieniu, co oznacza, że dostajesz za to pieniądze! Po moim wyjściu cieszysz się uporządkowaną przestrzenią!

  1. TO JEST DROGIE

Oceniając wartość mojej pracy weź pod uwagę, że Ty widzisz część mojej pracy. Razem z Tobą sprzątam, wyciągam z pawlaczy, szaf i komód zapomniane rzeczy, sortuję je i wynoszę. Gdy Ty zamykasz za mną drzwi, zaczyna się druga część mojej pracy – i o ile wyniesienie na śmietnik jest szybkie, o tyle znalezienie odbiorcy oddawanych rzeczy, i wystawienie na sprzedaż tego, co się nadaje –jest równie czasochłonne jak samo sprzątanie. Te rzeczy trzeba często umyć (jeśli leżały zapomniane w piwnicy), sprawdzić czy działają, zrobić im zdjęcia, wystawić na sprzedaż, korespondować z odbiorcami, wysłać… Ty tego nie widzisz, ale to również się dzieje. Pamiętaj o tym, proszę!

Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam! midimalizm@gmail.com